Husaria najpi?kniejsza i najgro?niejsza jazda ?wiata
Dodane przez G_adios dnia 27.04.2007 10:51
Spojrzymy: husaria ju? rozpu?ci?a konie. Bo?e, co za impet! Wpadli w dym... znikli [...] A? zagrzmia?o co? i d?wi?k si? uczyni?, jakby w tysi?cu ku?ni kowale m?otami bili. Spojrzymy: Jezus Maria! Elektorscy mostem ju? le?? jako ?yto, przez które burza przejdzie, a oni ju? hen za nimi! jeno proporce migoc?! Id? na Szwedów! Uderzyli na rajtari? - rajtaria mostem! Uderzyli na drugi regiment - mostem! [...] Wszystko pierzcha, wszystko si? wali, rozst?puje, id? jakby ulic?... bez ma?a przez ca?? armi? ju? przeszli! Zderz? si? z pu?kiem konnej gwardii, w?ród którego Carolus stoi... i gwardi? jakoby wicher rozegna?!


Ten opis szar?y husarii pochodz?cy z "Potopu" Henryka Sienkiewicza, cho? porywaj?cy i barwny nic tak w?a?ciwie nie mówi o taktyce, jak? stosowa?a ta prze?wietna jazda. A przecie? to w du?ej mierze w?a?nie jej zawdzi?cza ona swoje osza?amiaj?ce sukcesy.

Kiedy zainteresowa?em si? husari? zadziwi?o mnie, jak to si? dzia?o, ?e potrafi?a ona rozbija? wielokrotnie silniejszego nieprzyjaciela a przy tym straty przy atakach na ziej?ce ogniem czworoboki piechoty (os?oni?te dodatkowo pikinierami) by?y tak zadziwiaj?co niskie (we?my np. Kircholm, gdzie zgin??o ok.100 Polaków a 200 by?o rannych, przy stratach Szwedów ocenianych na 6-9tys. ludzi).

Aby rozwi?za? t? zagadk?, nale?y zda? sobie spraw? z kilku rzeczy. Po pierwsze z bardzo ograniczonej skuteczno?ci broni palnej w tym czasie. Po drugie z tego, ?e husaria potrafi?a minimalizowa? skutki jej dzia?ania. Ale najlepiej przedstawi? to na konkretnym przyk?adzie. We?my typow? sytuacj? z prze?omu XVI i XVIIw. Chor?giew husarii (w liczbie 200 je?d?ców) atakuje regiment piechoty (za?ó?my, ?e liczy on 600 ludzi, z czego 400 to muszkieterzy a 200 to pikinierzy). Piechota w tym czasie szykowa?a si? do walki w p?ytszym ugrupowaniu ni? to mia?o miejsce we wcze?niejszym okresie (np. na pocz?tku XVIw. regu?? by?y czworoboki piechoty po 50 - i wi?cej - ludzi w szeregu i 50 rz?dach). Mia?o to szereg zalet, mi?dzy innymi i t?, ?e wprowadzano na raz do boju wi?ksz? ilo?? ludzi w pierwszym szeregu. Ustawiano si? w ten sposób, ?e 6 szeregów, (cho? bywa?o te? wi?cej np. 10) muszkieterów os?anianych by?o przez 3 szeregi pikinierów (sposobów ustawienia by?o rzecz jasna du?o wi?cej; opisywany szyk piechoty nale?y traktowa? jako jeden z wielu mo?liwych). Dlaczego akurat tyle? Liczba szeregów muszkieterskich wynika?a z niskiej szybkostrzelno?ci ówczesnej broni palnej (nie wi?kszej ni? 1 strza? na 2 minuty). Doda? nale?y, ?e i tak by? to spory post?p w stosunku do lat wcze?niejszych, gdzie np. w 1 po?. XVIw. wynosi?a ona zaledwie 1 strza? na 12 minut. Liczb? za? pikinierów dobierano tak, aby by?a jak najmniejsza, ale ?eby mia?a jeszcze mo?liwo?? powstrzyma? swoimi pikami atak wrogiej jazdy (w tym czasie ustali?y si? mi?dzy pikinierami a muszkieterami proporcje jak 1 do 1 lub 1 do 2). Chc?c zachowa? p?ynno?? prowadzenia ognia, w Europie zachodniej rozwin??a si? taktyka piechoty zwana kontrmarszem.


Polega?a ona na tym, ?e strzelano pojedynczymi szeregami (wysuwaj?c si? 10 kroków przed ugrupowanie), gdy pozosta?e szeregi ?adowa?y w tym czasie bro?. Po wystrzeleniu wycofywano si? na koniec ugrupowania, robi?c miejsce dla kolejnego szeregu (technik kontrmarszu by?o zreszt? wi?cej; mo?na by?o np. miarowo cofa? si? ca?ym ugrupowaniem, lub posuwa? si? do przodu - ale nie jest to dla naszych rozwa?a? istotne). Gdy pozosta?e 5 szeregów odda?o swoj? salw?, pierwszy szereg zd??y? ju? nabi? muszkiety i by? gotowy do strza?u. Jak wi?c z tego wida? ca?o?? ugrupowania mog?a oddawa? salwy ju?, co 20 sekund, gdy poszczególne szeregi tylko, co 2min.


Jakie z kolei by?o ustawienie piechoty w ugrupowaniu? Piechurzy stawali, co 1,5m, z jednej strony po to, aby mie? samemu miejsce na swobodne nabijanie broni, z drugiej za?, aby móc przepuszcza? wycofuj?cych si? po oddaniu strza?u na koniec ugrupowania. Pikinierzy os?aniali muszkieterów wysuwaj?c si? przed nich, ale dopiero wtedy, gdy grozi?o niebezpiecze?stwo ze strony wrogiej kawalerii, czy pikinierów przeciwnika. Front, wi?c takiego regimentu zajmowa? ok.100m (600 ludzi w 9 szeregach z odst?pami 2m mi?dzy kolumnami).

Jak z kolei stawa?a husaria?
W tym okresie husaria szykowa?a si? do boju w 3-4 szeregi, (cho? bywa?o, ?e znacznie g??biej). Przyjmijmy, ?e by?y to 4 szeregi. Odleg?o?ci mi?dzy husarzami podczas prawie ca?ej szar?y (przed samym uderzeniem dochodzi?o do bardzo ciekawego momentu - o czym pó?niej) wynosi?y przynajmniej d?ugo?? konia. Umo?liwia?o to:

1. Wykonywanie zwrotów "po koniu", co z kolei dawa?o mo?liwo?? przerwania w ka?dej chwili szar?y, bez zamieszania w szeregach.
2. Omijanie niespodziewanych przeszkód na drodze (chocia?by le??cych na pobojowisku rannych, zmar?ych czy ko?skich trupów).
3. Utrudnia?o celowanie do tak lu?nego szeregu.
4. Przy szar?ach na inn? kawaleri? umo?liwia?o "wej?cie" w przeciwnika.

Przyjmuj?c t? odleg?o?? na 4m (?ci?lej rzecz ujmuj?c odleg?o?ci mi?dzy husarzami wynosi?y 3m plus 1m szeroko?ci konia z je?d?cem) otrzymamy front ugrupowania licz?cy 200m (200 ludzi w 4 szeregach w odleg?o?ci 4m mi?dzy ko?mi w szeregu). Jak wi?c wida?, by? on szerszy od 3-krotnie liczniejszego ugrupowania piechoty (o zaletach z tego wynikaj?cych pó?niej).

W pierwszym szeregu znajdowa?o si? 50 husarzy, (co by?o zaszczytem przys?uguj?cym towarzyszom husarskim; cz?onkowie pocztów tzw. pocztowi stawali za nimi) i by? to szereg najbardziej nara?ony na ogie? piechoty. Pozosta?e 3 szeregi stawa?y za nimi, co chroni?o je w bardzo znacznym stopniu od czo?owego ognia. Jak przebiega?a sama szar?a? Przedstawia to poni?szy rys.


Husaria (w typowych warunkach) zaczyna?a szar?? w odleg?o?ci ok. 375m od przeciwnika. Pierwsze 75m przeje?d?a?a st?pem, pó?niej 150m k?usem, kolejne 120m galopem by na 30m przed ugrupowaniem przej?? w cwa? (dotyczy to tylko 1-szego szeregu). Tylne szeregi przechodzi?y w cwa? wcze?niej (na ok. 60m przed ugrupowaniem przeciwnika). Dlaczego szar?a przebiega?a akurat w ten sposób?

Otó? ko? - jak ka?da ?ywa istota - m?czy si?. Konieczno?? oszcz?dzania jego si?, których najwi?cej traci? w cwale, a które musia?y wystarczy? na wielokrotne niekiedy szar?e, czy na ko?cowy po?cig za rozbitym nieprzyjacielem, dyktowa?a taki a nie inny sposób. Wi??e si? to równie? z odleg?o?ci? ra?enia z broni palnej. Lecz najwa?niejsze by?o to, ?e si?a uderzenia chor?gwi zale?a?a od zwarto?ci jej szyków. I o ile w st?pie, k?usie czy nawet galopie mo?na utrzyma? szyk, to ju? w cwale jest to niemo?liwe (na d?u?szym odcinku) - ka?dy ko? cwa?uje, bowiem z inn? pr?dko?ci?. Przy ataku czworoboku pikinierskiego najwa?niejsze za? by?o równoczesne wej?cie ca?ym frontem w szyk wroga.

Rozwi?zanie za? zagadki wcze?niejszego przej?cia w cwa? tylnych szeregów jest zwi?zane z najciekawsz? faz? szar?y. Pozwala?o to na zrównanie drugiego szeregu z pierwszym. Co to dawa?o? Bardzo wiele, uzupe?nia?o straty pierwszego szeregu a poza tym, po zrównaniu dwóch pierwszych szeregów, odleg?o?ci mi?dzy je?d?cami zmniejsza?y si? 2-krotnie (z 4 do 2m). Dodatkowo ca?y front chor?gwi ?cie?nia? si? w ten sposób, ?e skrzyd?owi parli ko?mi do ?rodka szyku. Dawa?o to maksymaln? zwarto?? ugrupowania (odleg?o?ci mi?dzy je?d?cami w tym momencie mo?na szacowa? na mniej ni? 1,5m; pami?tnikarze mówi? nawet o szyku "kolano w kolano"), a co za tym idzie najwi?ksz? si?? prze?amuj?c?.

Zauwa?my, ?e o ile na pocz?tku szar?y naprzeciw 1 husarza (w pierwszym szeregu) sta?o 2 pikinierów, o tyle tu? przed uderzeniem w czworobok piechoty na 2 pikinierów przypada?o ponad 2 husarzy (pikinierzy nadal stali w odleg?o?ciach pó?torametrowych, husarze jednak mniej ni? pó?torametrowych). Szeroko?? ca?ego frontu chor?gwi zmniejsza?a si? do ok.130-140m, ale jak wida? - by?a ona nadal wi?ksza od szeroko?ci regimentu piechoty, który wynosi? 100m. Tak uderzaj?ca husaria mia?a wszelkie mo?liwo?ci prze?amania szyku wroga. W pierwszej linii na 100 kopii husarskich przypada?o nieca?e 70 pik piechoty. Dodatkowo szerszy front chor?gwi husarskiej pozwala? przeskrzydli? regiment piechoty. A wiadomo, ?e uderzenie w skrzyd?o ugrupowania (nie tylko zreszt? piechoty, jazdy tak?e) jest o wiele gro?niejsze i skuteczniejsze ni? we front szyku.

Có? by to wszystko jednak znaczy?o, gdyby nie mo?na by?o powali? tych pikinierów. Przecie? to w?a?nie zbrojni w d?ugie (4-5m) piki byli przyczyn? upadku i zaniku ?redniowiecznego rycerstwa. Jak bowiem taki rycerz mia? si? "dobra?" do ugrupowania pikinierów, gdy sam dysponowa? jedynie (i to w najlepszym przypadku) 4-ro metrow? kopi?. Nim rycerz dosi?gn? ni? piechura, jego ko? ju? nadziewa? si? na pik?. Jeszcze gorzej ta sprawa wygl?da?a porównuj?c szanse ówczesnej jazdy zachodnioeuropejskiej, która w ogóle zrezygnowa?a z kopii.

W przypadku husarii by?o inaczej. Kopia husarska, dzi?ki innej ni? ?redniowieczna konstrukcji (dr??ona w ?rodku od ko?ca a? po ga?k?), by?a od swej poprzedniczki o wiele d?u?sza (nawet 5,5m) a przy tym l?ejsza. Co wa?niejsze by?a tak?e d?u?sza od pik (potwierdzaj? to wszelkie materia?y ?ród?owe oraz nieliczne zachowane do naszych czasów egzemplarze). Móg?, wi?c husarz powali? pikiniera, zanim jego pika dosi?gn??a konia husarskiego.

Ale to nie wszystko. Zak?adaj?c, ?e pierwszy szereg pikinierów zostanie powalony przez husari?, pozostaj? jeszcze dwa szeregi broni?ce dost?pu do muszkieterów. Jak husaria je pokonywa?a? Mo?liwe jest kilka odpowiedzi. Pierwsza - husarze ustawieni byli w g?stszym szyku, (cho? niewiele g?stszym) ni? piechota. Po pierwszym starciu pozosta?a, wi?c cz??? husarzy z ca?ymi kopiami, mog?cych kontynuowa? natarcie na drug? lini? pikinierów. Druga sprawa - husarze z po?amanymi kopiami mogli pos?u?y? si? u?amanym drzewcem - które mia?o jeszcze do?? znaczn? d?ugo?? (2-3m) - do roztr?cania pik kolejnych szeregów i ra?enia pikinierów (ugodzenie w twarz takim u?omkiem kopii nawet, je?li nie by?o ?miertelne, powodowa?o znaczne okaleczenie i eliminacj? piechura z walki). Trzeci wariant wykorzystuje fakt przeskrzydlenia szyków wroga. Za?amanie si? obrony na skrzyd?ach, prowadzi? mog?o do "zwijania" ugrupowania nie od czo?a, ale od boków. Ostatnia w ko?cu mo?liwo??, to wspieranie pierwszego szeregu husarii przez dwa kolejne. Potrzeba by?o do tego wolnej przestrzeni w pierwszym szeregu husarii, (której przed samym "wej?ciem" w ugrupowanie piechoty nie by?o - odleg?o?ci wynosi?y przecie? nieca?e 1,5m). Ale owo "wej?cie" z pewno?ci? ?ama?o szyk husarii na, tyle, ?e tu i ówdzie tworzy?a si? luka dostatecznie du?a, aby husarz z tylnego szeregu móg? z niej skorzysta?.

Najprawdopodobniej wszystkie te czynniki gra?y jak?? rol? a ich suma dawa?a efekt ko?cowy w postaci prze?amania wrogiego ugrupowania. Pami?ta? tak?e nale?y, ?e nawet, je?li prze?amanie nie nast?powa?o w pierwszej szar?y, husaria mog?a odskoczy? od przeciwnika, przegrupowa? szeregi (w tym czasie husarze, którzy nie skruszyli kopii wysuwali si? do pierwszego szeregu) i ponownie zaatakowa? nadszarpni?ty szyk piechoty. Ostatecznie, je?li nawet je?dzie zachodniej, (cho? rzadko) udawa?a si? ta sztuka, to husaria, która by?a bardziej do tego predysponowana z pewno?ci? radzi?a sobie w takich zadaniach znacznie lepiej (zreszt? nie trzeba tutaj zdawa? si? na przypuszczenia, wystarczy zapozna? si? z opisami bitew, w których husaria spotyka?a si? piechot? zachodni?, aby pozby? si? wszelkich w?tpliwo?ci).

Skora zapoznali?my si? z uszykowaniem obu ugrupowa? w czasie ca?ej szar?y, pora zastanowi? si? nad tym jak wra?liwa by?a husaria na ogie? piechoty.

Sztuka wojenna Zachodu nastawiona ju? by?a na walk? ogniow?. Co prawda pikinierzy os?aniali muszkieterów przed atakami jazdy, (co spowodowa?o z kolei zmian? jej taktyki), lecz to w?a?nie muszkieterzy byli g?ówn? si?? uderzeniow?. Powodowa?o to na Zachodzie rozwój piechoty, jazd? przeznaczano do dzia?a? pomocniczych. Jak wi?c wypada porównanie polskiej sztuki wojennej (opartej na wykorzystaniu jazdy, gdzie g?ówn? rol? gra?a husaria) z zachodnioeuropejsk?? Szereg zwyci?skich bitew ?wiadczy, ?e zdecydowanie górowa?a ona nad zachodni?. Ale, w czym tkwi sekret?

Powró?my do opisywanego przyk?adu. Jakie szkody wyrz?dza? ogie? piechoty atakuj?cej husarii? Czy móg? j? powstrzyma?? Otó? okazuje si?, ?e nie. Ciekawych danych, co do skuteczno?ci broni palnej w tym czasie dostarczaj? pami?tniki dowódców, ?o?nierzy i obserwatorów ówczesnych pól bitewnych. Jednym z nich by? Jan Chryzostom Pasek, do?wiadczony ?o?nierz, bior?cy mi?dzy innymi udzia? w wojnach ze Szwecj? (w latach 50-tych; w Polsce oraz w Danii), Rosj? (na pocz?tku lat 60-tych XVIIw.), Tatarami i Turkami. Zostawi? on po sobie znakomite ?ród?o informacji o tamtej epoce, jakim s? jego pami?tniki. Przez opisy bitew, w których bra? udzia?, zadziwiaj?co cz?sto przebija spostrze?enie o niewielkiej skuteczno?ci ognia dzia? i r?cznej broni palnej. Co ciekawsze mo?na z tych opisów wysun?? pewne wnioski, co do przyczyn tak ma?ej skuteczno?ci tych broni. Pasek pisze:

"A potem piechoty dawa?y ognia z armaty okrutnie g?sto, z niewielk? po staremu z ?aski bo?ej szkod? w ludziach naszych, ex ratione [z przyczyny], ?e?my si? bardzo podsadzili pod armat? i przenosi?o nas. Ale po staremu leg?o naszych kilkana?cie, ale ci wszyscy, co pod nimi konie postrzelono, pouchodzili ?ywo."

Zwraca tu uwag? zwrot "z niewielk? po staremu z ?aski bo?ej szkod?". Jak wida? niewielkie straty od ognia broni palnej by?y czym? normalnym, powszednim i to - warto podkre?li? - nawet przy bardzo silnym ostrzale artyleryjskim. Przyczyn? tego by?a - jak podaje sam Pasek - szybko?? porusze? jazdy. W innym miejscu mo?na przeczyta?:

"Nie zapomn? tego nigdy, dziesi?temu to powiem i mam to sobie za wielki dziw: kiedy do 4 chor?gwi naszych, które zagna?y si? za Moskw?, i naprowadzone na ogie? prawie w bok w?o?ywszy, 3000 strzelców razem ognia dali, a po staremu tylko jeden towarzysz zabity, a czeladzi czterech, a pode mn? konia postrzelono."

W tym wypadku do szar?uj?cych 4 chor?gwi (ich ??czna liczebno?? mog?a wynosi? ok. 400 koni) wystrzeli?o jednocze?nie bardzo liczne ugrupowanie piechoty (liczba 3000 mo?e by? przesadzona, ale nie zmienia to faktu, ?e strzelców by?o wielokrotnie wi?cej ni? je?d?ców). Wynik by? za? wi?cej ni? mizerny (5 zabitych, prawdopodobnie dwa razy tyle rannych i pewna ilo?? koni). Co prawda tak niskie straty by?y ju? zaskoczeniem dla tego do?wiadczonego ?o?nierza, ale wielko?? tych strat kolejny raz ?wiadczy, ?e ogie? broni palnej nie by? tak niebezpieczny, jak mog?oby si? wydawa?. W tej konkretnej sytuacji mo?na poda? jeszcze jedn? wa?n? przyczyn?, dla której efekt salwy piechoty by? tak s?aby. Strzelanie do jazdy poruszaj?cej si? pod skosem (albo w poprzek) do linii piechoty jest znacznie trudniejsze ni? do jazdy szar?uj?cej na, wprost (ale o tym pó?niej).

Nie tylko jednak Pasek dostrzega fakt ograniczonej skuteczno?ci ognia piechoty. ?wiadomo?? tego musia?a by? do?? powszechna w?ród ludzi maj?cych styk z wojskiem, (ale co ciekawe, raczej w Polsce ni? poza jej granicami). Potwierdzeniem tego jest przytoczony poni?ej fragment ksi??ki "Obraz dworów europejskich na pocz. XVIIw.", b?d?cy opisem (pióra S.Paca) podró?y po Europie Zachodniej królewicza W?adys?awa Wazy (w 1624r.). W jej trakcie, pó?niejszy król polski W?adys?aw IV Waza, mia? okazj? zapozna? si? z zachodni? sztuk? wojenn? i wymieni? pogl?dy, i do?wiadczenia wojenne z zachodnimi genera?ami. Charakterystyczna jest wymiana zda?, do jakiej dosz?o w czasie obiadu w obozie pod oblegan? Bred?, gdzie dowódca wojsk hiszpa?skich Spinola (którego W?adys?aw by? go?ciem) zapyta? jednego ze swoich genera?ów (Henryka von Bergen) co by zrobi?, gdyby mu przysz?o walczy? przeciwko husarii. Oddajmy g?os Pacowi:

"Siadali?my zawsze z Spinol? i inszymi przednimi lud?mi do sto?u, gdzie?my miewali si?a dyskursów; bo sami? nam okazy? dawali pytaj?c nas o rycerstwie polskiem, sposobach wojowania. Jako trafi?o si? te?, ?e nas o naszego ussarza, kopijnika pytali [...]. Tam?e rzek? Spinola de conte Henryka von Bergen, coby on rozumia? przeciwko tak pot??nej je?dzie za sposób. Odpowiedzia? mu conte, ?eby postawi? przeciwko kopijnikom jazd? z karabinami d?ugiemi, a skoroby kopijnik skoczy?, kaza?by do nich z onych karabinów wypali? i tak rozumia?by, ?eby zniós? kopijniki. Roze?mia?em si? na t? mow?, i pytali mi? czemu. Powiedzia?em, ?e?my byli niedawno z królewicem jm? u ksi???cia bawarskiego, który nam ?owy kosztowne prezentowa?, bo otó? nap?dzono na nas do kilku set zwierza ?ani i jeleni, a my z bud g?sto si? uszykowawszy strzelali?my do nich; a przeci? w tak g?stej strzelbie i z tak wielkiej gromady ledwo kilka sztuk zwierza na placu zosta?o; drugie, lubo ?e z nich niektóre postrzelone, posz?y mimo. Nie jest tak bezpieczny i niestraszny cel kopijnik w potkaniu jako zwierz strzelcowi; je?li tedy na ?owach z dwustu tak ma?o szkody bywa od strzelby, có?by te karabiny zbrojnemu na koniu dobrym potykaj?cemu si? wadzi?y, mog?yby w gromadzie którego z konia zruci?, a kieby wszystkiej chor?gwi nie znios?y i cnego impetu spiesznie nie zahamowa?y, którym kopijnik nie tylko jazd? ale i spi?nika (jako tego ?wie?e przyk?ady by?y w Inflanciech) znosi?. I przywtórzyli mi ?em prawd? mówi?."

Ta opowie?? jest bardzo pouczaj?ca. Pokazuje jak w odmienny sposób podchodzono do wykorzystania broni palnej na Zachodzie i w Polsce. Zbytnie przecenienie jej si?y by?o charakterystyczne dla pa?stw reprezentuj?cych zachodni? sztuk? wojenn?. Ujawnia?o si? to w?a?nie w starciach z armi? polsk?, która doceniaj?c jej znaczenie (pod wzgl?dem wprowadzania innowacji w broni palnej, sposobów jej taktycznego wykorzystania itp., Polska nie tylko, ?e nie odstawa?a od pa?stw zachodnioeuropejskich, ale niekiedy nawet je przewy?sza? - ale to temat na oddzielne opracowanie) nie przecenia?a jednak broni palnej, widz?c doskonale jej ograniczone mo?liwo?ci. Co wi?cej, fragment ten wprost wyja?nia, dlaczego w starciu muszkieter - husarz, to ten drugi okazywa? si? triumfatorem. Wyja?nienia te, jak wida? znalaz?y uznanie i potwierdzenie w?ród genera?ów hiszpa?skich.

Na zako?czenie tej cz??ci, po?wi?conej opisom strat odnoszonych od ognia piechoty przez jazd?, warto przytoczy? straty jakie ponios?a jazda polska w szczególnie ciekawej bitwie. Mowa o bitwie pod Gniewem w 1626r., gdzie dosz?o do starcia armii polskiej (w tym licznie reprezentowanej husarii), ze zreformowan? armi? szwedzk? Gustawa Adolfa. Król szwedzki zastosowa? tam nowy sposób walki ogniowej, który mia? si? okaza? znacznie gro?niejszym i skuteczniejszym od stosowanego wcze?niej kontrmarszu. "Szar?e ogniowe" (lub te? "szoki ogniowe"), polega?y na tym, ?e salw? oddawa?o jednocze?nie 6 szeregów (a nie jak w przypadku kontrmarszu 1 szereg). Uzyskiwano to przez nast?puj?ce uszykowanie piechoty: ?o?nierze stawali w trzech rz?dach (pierwszy rz?d kl?cza?, drugi by? pochylony, trzeci w postawie ca?kowicie wyprostowanej, tak ?e kolejne rz?dy strzela?y nad stoj?cymi przed nimi) a dodatkowo zdwajano wszystkie szeregi (?o?nierze z tylnych rz?dów wchodzili w puste przestrzenie w pierwszych 3 rz?dach, czyli stawali obok ?o?nierzy pierwszych rz?dów). W ten sposób wszyscy muszkieterowie byli w stanie odda? swój strza? jednocze?nie. Jak ju? wspomnia?em okaza?o si? to o wiele gro?niejsze dla szar?uj?cej jazdy. St?d te? pocz?tkowo zaskoczeni now? taktyk? husarze, nie byli w stanie prze?ama? walcz?cej w ten sposób piechoty (wida? to w pierwszych dniach bitwy pod Gniewem). W trakcie jednego z takich star?, na szar?uj?cych kilkukrotnie husarzy (mog?o by? tych szar? 3 lub wi?cej) spad? grad pocisków 2 skwadronów piechoty i 6 dzia? (2 skwadrony liczy?y sobie 576 strzelców). Czyli do atakuj?cych 600 husarzy, wystrzelono przynajmniej 1700 pocisków muszkietowych i 18 kartaczy. Straty polskie wynios?y (wg 3 ró?nych pami?tników) od 20 do 50 zabitych je?d?ców (przy czym trzeba podkre?li?, ?e straty te poniesiono nie tylko od ognia broni palnej, lecz tak?e w starciach z jazd? szwedzk? do jakich dochodzi?o mi?dzy szar?ami na piechot?). Wielko?? tych strat by?a kompletnym zaskoczeniem dla jazdy polskiej, która w dotychczasowych starciach z piechot? szwedzk? nigdy nie natrafi?a na tak g?sty ogie? (jak wy?ej napisano, stosowanie kontrmarszu wi?za?o si? ze znacznie ni?sz? intensywno?ci? prowadzonego ognia). Jednak obiektywnie patrz?c nawet ta liczba zabitych (przyjmijmy ?redni? 35 ludzi), jest nadal do?? niska (w porównaniu z liczb? wystrzelonych pocisków). Mo?na zatem s?dzi?, ?e to nie wielko?? strat zadecydowa?a o odparciu szar?, lecz raczej zaskoczenie i jego psychiczny efekt (zetkni?cia si? z niespotykan? - w dotychczasowej praktyce - wielko?ci? tych?e strat). Faktycznie bowiem, ju? w kolejnym dniu tej samej bitwy, husaria b?d?c przygotowana psychicznie na mo?liwo?? poniesienia znacznie wi?kszych strat, prze?amuje piechot? szwedzk?.

Wszystko co wy?ej napisano, a co przytoczono za ?ród?ami (pami?tnikami) z epoki po?wiadcza, ?e bro? palna nie by?a w stanie zada? atakuj?cej husarii ciosu, który by?by w stanie j? powstrzyma?. Tyczy to si? szczególnie okresu przed reformami Gustawa Adolfa (tzn. do po?owy lat 20-tych XVIIw.), ale nawet te reformy mimo, ?e wprowadza?y now? jako?? w dzia?aniach piechoty, w ?adnym wypadku nie przekre?la?y szans jazdy na pokonanie tej?e piechoty. Jazda od tego czasu musia?a po prostu liczy? si? z wi?kszymi stratami.

Patrz?c na tak zadziwiaj?co nisk? skuteczno?? ognia piechoty, nie mo?emy nie zada? sobie pytania sk?d si? ona bra?a. Zapoznajmy si? wi?c z kilkoma faktami, które b?d? pomocne w wyja?nieniu tego zjawiska.

Maksymalny zasi?g strza?u, przy którym mo?na by?o prowadzi? ogie?, dla muszkietu wynosi? ok. 250-300m (dla poprzednika muszkietu arkebuza tylko150-200m). Ale ogie? prowadzony z tej odleg?o?ci by? praktycznie marnowaniem prochu. W praktyce oddawano wi?c strza? z odleg?o?ci nie wi?kszej ni? 100 metrów. Czyli szar?uj?ca jazda by?a ra?ona dopiero w bezpo?redniej odleg?o?ci od piechoty, mog?a wi?c do?? szybko to pole ra?enia w czasie szar?y pokonywa?, a tak?e do?? szybko z tego pola ra?enia uciec. To po pierwsze. Innym powodem niskiej skuteczno?ci broni palnej, by?a jej niska celno??.

Sk?d si? ona bra?a? Otó?:

1. Bro? w tamtym czasie nie mia?a gwintowanych luf (a precyzyjniej - znano ju? gwintowan? bro? paln?, ale jej bardzo obni?ona - w stosunku do niegwintowanej - szybkostrzelno??, powodowa?a, ?e u?ywano jej tylko w celach specjalnych np. jako karabinów wyborowych). Gwint za? nadaje wystrzeliwanemu pociskowi ruch obrotowy, stabilizuj?c z kolei ruch post?powy. Pocisk nie kozio?kuje i utrzymuje trajektori? (któr? mo?na wtedy do?? precyzyjnie wyznaczy?).

2. Bro? nie mia?a urz?dze? celuj?cych. Celowano "po lufie". Trudno si? zreszt? temu dziwi? zwa?ywszy na niestabilno?? toru lotu pocisku, ale jeszcze wa?niejszy powód dla którego nie stosowano celowników podano poni?ej.

3. ?adunek prochowy by? odmierzany r?cznie (a zatem nieprecyzyjnie), a jego jako?? bywa?a bardzo rozmaita (i nieprzewidywalna). W zwi?zku z tym raz wsypano w luf? wi?cej, raz mniej, a efekt by? taki, ?e kula by?a wystrzeliwana z ró?n? energi? (pr?dko?? pocz?tkowa kuli ma za? decyduj?cy wp?yw na tor jej lotu - czyli celno??). Sama za? kula tak?e nie by?a za ka?dym razem idealnie taka sama (odlewano j? sobie za pomoc? podr?cznych foremek - matryc). Nawet taki czynnik jak pogoda mia? wp?yw na celno?? strza?u (nas?czone wilgoci? prochy je?eli ju? si? zapali?y, to mia?y gorsze w?a?ciwo?ci ni? suche).

4. Strzelanie do kawalerii (mimo, ?e jest to cel do?? du?y) nie jest wcale takie ?atwe. Szybko?? bowiem z jak? porusza si? jazda czyni z niej trudny obiekt do trafienia. ?atwo jest strzeli? za wysoko lub za blisko (nisko).

5. Strzelaniu z dawnej broni palnej towarzyszy? znaczny odrzut. By? on du?o wi?kszy ni? przy wspó?czesnej broni, gdy? wielko?? ?adunku prochowego wielokrotnie przekracza?a obecnie stosowany. Odrzut za? powoduje podrzut lufy przy strzale co sprawia, ?e pocisk nie wylatuje dok?adnie w tym kierunku, gdzie celowa? strzelec (co jest szczególnie wa?ne przy d?ugich lufach ówcze?nie stosowanych).

6. Bro? ówczesna mia?a krzywo nawiercane lufy; w niektórych - oryginalnych, znajduj?cych si? w muzeach eksponatach - stwierdza si? nawet 3mm odchylenie niewspó?osiowo?ci otworów

7. Nieumiej?tnie wkr?cony lont w broni lontowej (a taka by?a powszechnie stosowana w tym okresie) mo?e si? zawin?? podczas strza?u. Wtedy strza? nast?puje nawet po do?? d?ugim czasie (lont musi si? dopali? do miejsca w którym jest proch na panewce). Przed?u?a to strza? a jednocze?nie zmusza strzelaj?cego do sta?ego wodzenia luf? za ruchomym celem

8. Przy strzelaniu z broni lontowej istnieje pewna bezw?adno?? strza?u. Od chwili naci?ni?cia spustu, do chwili zapalenia prochu na panewce mija pewien czas. Je?li w tym czasie cel si? porusza, to strzelec zmuszony jest wodzi? za nim luf?, a? odpali si? proch wyrzucaj?cy pocisk. Jest to szczególnie trudne, je?li cel porusza si? szybko i pod k?tem do strzelaj?cego (przypomnij sobie efekt bocznej salwy opisywany przez Paska)

Oczywi?cie cz??? z tych s?abo?ci broni palnej dobry strzelec mo?e kompensowa?. Je?li np. muszkiet ma niewspó?osiowy otwór, to zawsze kula znosi w jedn? stron?. Wiedz?c o tym mo?na bra? na to poprawk? itd. Ale jest to z pewno?ci? utrudnienie w chwili prze?ywania ekstremalnych emocji (a z takimi mamy przecie? do czynienia podczas bitwy, czy - szczególnie - szar?y). I tu przechodzimy do elementu maj?cego wp?yw na celno??, którego w ?aden sposób nie mo?na pomin??. Chodzi o psychik? cz?owieka. Czym innym jest przecie? strzelanie do tarczy na strzelnicy, gdzie mo?emy osi?ga? nawet znakomite rezultaty, a czym innym w chwili ekstremalnego napi?cia psychicznego. Spójrzmy chocia?by na koszykarzy (czy pi?karzy). W czasie treningów rzadko zdarza si? aby dobry koszykarz nie wrzuci? rzutu osobistego (pi?karz - strzeli? karnego), ale w prawdziwym meczu, gdzie emocje odgrywaj? niebagateln? rol?, jak?e cz?sto rzut osobisty (czy karny) ko?czy si? pud?em. A przecie? to tylko mecz, nie walka na ?mier? i ?ycie, a koszykarze (pi?karze, czy inni sportowcy) maj? okazj? zdecydowanie cz??ciej do zmierzenia si? ze swoimi emocjami (czyli do nauczenia si? ich kontroli). ?o?nierz, który mo?e po raz pierwszy znalaz? si? na polu bitwy, który nigdy nie do?wiadczy? tak skrajnych emocji, jak szar?a jazdy, nie zawsze jest w stanie (a raczej prawie nigdy nie jest w stanie) zapanowa? nad swoj? psychik?. A? po ostatnie chwile istnienia jazdy jako si?y zbrojnej, zdarza?y si? przypadki porzucania broni i bez?adnej ucieczki piechoty na sam tylko widok szar?y jazdy. ?wiadczy to o sile emocji jakim podlega cz?owiek. W muzeach polskich znajduj? si? eksponaty dawnej broni palnej, z której muzealnicy wydobywali nawet do 7 pocisków ?adowanych kolejno po sobie. Nie ma innego wyt?umaczenia na ten fakt, jak tylko taki, ?e strzelec nie zauwa?y?, ?e jego bro? nie wypali?a i ?adowa? nast?pny ?adunek (gdyby tak te 7 pocisków w ko?cu odpali?o, sko?czy?oby si? to niew?tpliwie rozerwaniem lufy i ?mierci? strzelca). Ale jak mo?na nie zauwa?y?, ?e muszkiet nie wypali?? Samo t?umaczenie ha?asem bitewnym (tzn. nie us?yszeniem w?asnego wystrza?u), czy dymem zasnuwaj?cym pobojowisko (a wi?c niedostrze?eniem dymu wydobywaj?cego si? z w?asnej lufy przy strzale), nie mo?e t?umaczy? tego faktu. Strzelec mo?e przecie? stwierdzi? wystrzelenie w?asnej broni chocia?by poprzez odrzut, który oddzia?uje na jego rami?. Dlaczego wi?c ?o?nierz obs?uguj?cy t? bro? nie zauwa?y? niewypa?u? Jedynym wyt?umaczeniem jest odwo?anie si? do czynnika psychicznego, do chwilowego za?mienia umys?u, odbieraj?cego nie tylko zdolno?? logicznego rozumowania. Czy wi?c w tym ?wietle dziwi? si? mo?na faktowi, ?e podlegaj?cy tak skrajnym emocjom ludzie celuj? znacznie gorzej ni? w warunkach niebojowych?

Wszystkie te nak?adaj?ce si? na siebie przyczyny powodowa?y, ?e celno?? by?a taka a nie inna. Co wi?cej. Nie do??, ?e ?eby trafi? trzeba by?o strzela? z ma?ej odleg?o?ci, to jeszcze ilo?? niewypa?ów by?a (jak na dzisiejsze normy) do?? wysoka. Przeprowadzane obecnie strzelania z dawnych broni palnych (czy te? ich replik) wykazuj? kilkuprocentowe ilo?ci niewypa?ów. S? to jednak dane odnosz?ce si? do warunków "cieplarnianych", gdzie ka?dy strza? mo?na spokojnie i odpowiednio przygotowa?. W warunkach bojowych nie by?o ju? tak "ró?owo". ?piesz?c si? bowiem ?adowano mniej dok?adnie, co z pewno?ci? powodowa?o jeszcze wi?ksz? liczb? niewypa?ów.

W omawianych czasach doskonale zdawano sobie z tego spraw? i dowództwo liczy?o najbardziej na efekt pierwszego wystrza?u (pierwszy ?adunek by? bowiem starannie nabity przed starciem) wiedz?c, ?e kolejne salwy b?d? o wiele s?absze. Wracaj?c do atakuj?cej husarii. Ogie? do niej prowadzony by? z odleg?o?ci mniejszej ni? 100m (wskazuj? na to m.in. regulaminy piechoty). O konieczno?ci prowadzenia ognia z takiej a nie wi?kszej odleg?o?ci by?a ju? mowa. Ale dlaczego nie "przypu?ci?" husarii bli?ej, nie strzeli? "na pewniaka"? Piechota nie mog?a sobie na to pozwoli?, bo gdyby ta najwa?niejsza salwa nie zatrzyma?a kawalerii (niekoniecznie husarii), to jej los by?by przes?dzony. Musia?a wi?c mie? czas na ukrycie si? za pikinierów. Ile tego czasu by?o potrzeba? Bior?c pod uwag? fakt, ?e szeregi oddawa?y salw? co 20 sek., mo?na przyj??, ?e czas potrzebny na powrót szeregu do szyku (lub te? wysuni?cie si? przed nich pikinierów) wynosi? 8-10sek., dodaj?c jeszcze margines 2-4sek. mo?na okre?li? odleg?o?? dziel?c? regiment piechoty od husarii na ok.75m. Husaria za? w?a?nie czeka?a na moment, w którym piechota wyda salw?, aby dopiero wtedy zewrze? szeregi (lu?ny szyk by? potrzebny aby wymin?? padaj?cych od salwy). Zauwa?my - w odleg?o?ci 75m od piechoty husaria utrzymuje szyk lu?ny (z 4m odst?pem). Utrudnia to celowanie piechocie a jednocze?nie wystawia na ogie? tylko pierwszy szereg. Pami?taj?c tak?e, ?e front chor?gwi przed ?cie?nieniem ma 200m a piechoty 100m, wystawia na ogie? jedynie 1/2 pierwszego szeregu (a wi?c nie 50 husarzy lecz tylko 25). Jest to wi?c kolejny, ostatni ju? element zmniejszaj?cy skuteczno?? ognia piechoty.

Oprócz omówienia sposobu przeprowadzenia samej szar?y warto by zapozna? si? tak?e ze sposobami wspó?dzia?ania wi?kszych grup kawalerii. Otó? wszystkie dane dowodz?, ?e chor?gwie jazdy szykowano w kilku rzutach w szachownic? tak, ?e tylne rzuty ustawia?y si? w przerwach miedzy chor?gwiami pierwszego rzutu. Dawa?o to mo?liwo?? wspierania pierwszego rzutu (bez dezorganizacji ca?ego szyku), umo?liwia?o mu sprawne wycofanie si? itp. Ca?o?? szyku by?a przez to bardzo elastyczna i pozwala?a na odpowiednie wspó?dzia?anie mas wojska. Bywa?o te? bowiem i tak, ?e pierwsza szar?a nie prze?amywa?a pozycji nieprzyjaciela. Wtedy chor?gwie wycofywa?y si? dla przegrupowania, uzupe?nienia broni (kopie) i po chwili odpoczynku szar?owa?y ponownie. W tym czasie drugi (i kolejne) rzuty wojsk nie pozwala?y na uporz?dkowanie szyków przeciwnikowi. Takie "falowe" ponawianie ataków by?o przeprowadzane a? do ca?kowitego prze?amania pozycji wroga.

Podsumowuj?c mo?na stwierdzi?, ?e piechota próbuj?ca powstrzyma? szar?? husarii przez kontrmarsz by?a skazana na pora?k?. A o tym co si? dzia?o, gdy husaria dobiera?a si? do jej szeregów - ?wiadcz? liczby poleg?ych w poszczególnych bitwach. Rozbicie os?ony z pikinierów nieod??cznie prowadzi?o bowiem do pój?cia w rozsypk? ca?ego ugrupowania. Nie ma za? gorszej rzeczy (dla piechoty), jak paniczna ucieczka przed jazd?. Nieodmiennie ko?czy si? ona rzezi? uciekaj?cych.

*

Jednak?e nie z sam? tylko piechot? zachodnioeuropejsk? przychodzi?o potyka? si? husarii. Pozostaj?c jeszcze przy piechocie, nale?y wspomnie? i o innych jej formacjach. Piechota typu wschodniego (chodzi przede wszystkim o janczarów), by?a tak?e cz?stym przeciwnikiem husarii. Lecz mimo, ?e w pewnych okresach (w XV i 1 po?. XVIw.) nale?a?a do najgro?niejszych i najlepiej wyszkolonych w Europie, to z czasem jej warto?? bojowa zmniejszy?a si? (wi??e si? to w ogóle z upadkiem wojskowo?ci tureckiej) i cho? nadal gro?na, nie przewy?sza?a ona piechoty zachodniej.

*

Pozostaje jeszcze omówi? sposób walki z Kozakami Zaporoskimi. Kozacy - b?d?c nominalnie poddanymi Rzeczposolitej - wszczynali przeciw niej liczne bunty (od prze?omu XVI i XVIIw.). Ich sposób walki bazowa? g?ównie na wykorzystaniu taboru. Tabor stanowi? dla nich ruchomy punkt oporu, z którego mogli razi? przeciwnika broni? paln? (Kozacy znani byli z doskona?ych umiej?tno?ci strzeleckich). Sam tabor (powsta?y ze spi?tych wozów), by? jednak podatny na ogie? armat. Do jego zdobycia najlepiej s?u?y?a piechota (wsparta silnym ogniem dzia?). Ale piechoty najcz??ciej by?o niewiele wi?c jazda musia?a sobie sama jako? z nim radzi?. Wykorzystywa?a do tego swoj? ruchliwo?? i przewag? w polu. Blokowa?a tabor (uniemo?liwiaj?c zaopatrzenie w ?ywno??) i zmusza?a w ten sposób obro?ców do kapitulacji. Kozacy nie mogli bowiem nawet próbowa? zmierzy? si? z husari? (czy w ogóle z jazd? polsk?) w otwartym polu. W takiej konfrontacji byli z góry skazani na pora?k?.

*

Skoro zapoznali?my si? ze sposobami walki husarii z piechot?, czas przyjrze? si? je?dzie. Jazda zachodnioeuropejska jak ju? wcze?niej by?o napomniane, utraci?a w XVIw. charakter wojsk prze?amania. Nie mog?c poradzi? sobie z piechot? sta?a si? broni? pomocnicz?. Do jej zada? nale?a?o np. patrolowanie terenu, zwiad, przecinanie linii zaopatrzenia wroga, walka z wrog? kawaleri? itp. Na polu bitwy stosowa?a taktyk? ogniow? podobn? do kontrmarszu w piechocie. Karakol - bo o nim mowa polega? na podjechaniu ca?ym ugrupowaniem do wroga i oddawaniem salw z krótkiej broni palnej poszczególnymi szeregami. W warunkach zachodnioeuropejskich przynosi?o to pewne efekty. Rajtarzy - jeden z typów jazdy strzelczej jaki w tym czasie wyewoluowa? na Zachodzie - uszykowani w g??bokim, kilkunastoszeregowym szyku, zasypuj?c piechot? ogniem broni palnej, czynili wy?om w jej szykach. Wy?om ten nast?pnie pog??biano atakiem na bro? bia??. Takie systematyczne dzia?anie mog?o by? prowadzone tylko wtedy, gdy charakter przeciwnika na to pozwala?. Gdy wróg spokojnie sta? i co najwy?ej odstrzeliwa? si?. Taki charakter mia?y wojska zachodnioeuropejskie, ale nie polskie, gdzie g?ównym czynnikiem walki by?a impetyczna, przeprowadzona na bia?? bro? szar?a. W zetkni?ciu z jazd? polsk? (a ju? szczególnie z husari?) ta taktyka prowadzi?a tylko do sromotnych pora?ek. Najwi?ksz? si?? jazdy jest umiej?tno?? przeprowadzenia szar?y na bia?? bro? - tej si?y jazda zachodnia zosta?a pozbawiona. Ale z czasem i na Zachodzie zdano sobie spraw? z faktu, ?e ich taktyka walki zabrn??a w ?lep? uliczk?. Mia?a na to wp?yw g?ównie husaria (i jej efektowne zwyci?stwa w walkach ze Szwedami w Inflantach na pocz?tku XVIIw.). Pocz?tkowo Szwedzi (od reform króla szwedzkiego Gustawa Adolfa w latach 20-tych XVIIw.), pó?niej inne kraje europejskie (g?ównie za przyczyn? wojny 30-to letniej), zmieni?y sposób walki w?asnej konnicy. Nigdy jednak poziomem wyszkolenia i mo?liwo?ciami bojowymi nie dorówna?y one je?dzie polskiej (w XVIIw.). ?wiadcz? o tym rozliczne bitwy, jak cho?by pod Trzcian? (w 1629r.), gdzie zreformowana armia szwedzka (notabene taktyk? jazdy szwedzkiej stara? si? Gustaw Adolf wzorowa? na polskiej), dowodzona przez tego? Gustawa Adolfa (uznawanego za jednego z najlepszych wodzów tamtej epoki), musia?a skapitulowa? w obliczu ataków polskiej husarii.

*

Przejd?my z kolei na wschód Europy. W kilku s?owach scharakteryzujmy jazd? w poszczególnych pa?stwach. W Rosji jazda potrafi?a szar?owa? na bia?? bro? (w czym jak wida? nie posz?a w ?lady zachodu), lecz mimo ?e walczy?a cz?sto z zapa?em i du?ym po?wi?ceniem, nie stosowa?a praktycznie ?adnych szyków. Uderza?a w lu?nym ugrupowaniu i tak si? bi?a. Dodatkowo s?abe jej uzbrojenie ochronne nara?a?o j? na wi?ksze straty. Husaria nie mia?a z ni? specjalnie wi?kszych problemów, góruj?c wyszkoleniem indywidualnym i grupowym, uzbrojeniem zaczepnym (kopia) i obronnym (zbroja).

*

Jazda tatarska z kolei by?a bardzo gro?nym przeciwnikiem. Mimo braku uzbrojenia obronnego, uzbrojona cz?sto tylko w ?uki, stosowa?a bardzo skuteczn? taktyk?. Wypracowana jeszcze za czasów Czyngis- chana opiera?a si? na wykorzystaniu manewru i zasadzek. Polega?o to na tym, ?e wydzielona grupa podje?d?a?a pod ugrupowanie nieprzyjaciela, zasypuj?c je strza?ami. Nast?pnie pozorowa?a ucieczk?. Prowokowa?a w ten sposób po?cig, który naprowadza? przeciwnika na si?y g?ówne ukryte w zasadzce. Uderzenie ze skrzyde? przewa?aj?cych si? tatarskich na rozlu?nione w po?cigu szeregi nieprzyjaciela wraz z atakiem od czo?a (tych którzy pozorowali ucieczk?), ko?czy? si? kl?sk? ?cigaj?cych. Oczywi?cie w pa?stwach maj?cych przez d?u?szy czas styczno?? z Tatarami zdawano sobie spraw? z metod ich walki. Ale nawet wtedy kiedy np. nie dano wci?gn?? si? w zasadzk?, jazda tatarska stanowi?a du?e zagro?enie. Podpadaj?c pod ugrupowanie nieprzyjaciela i zasypuj?c go strza?ami, czyni?c odwrót i znowu nawracaj?c - powodowa?a du?e straty w szykach wroga. By?o to mo?liwe z dwóch powodów. Po pierwsze Tatarzy byli jazd? lekk?, na r?czych i wytrzyma?ych koniach. Mogli podje?d?a? pod wroga bez zbytniej obawy po?cigu z jego strony (jedynie równie lekki je?dziec na dobrym koniu móg? ich próbowa? dogoni?). Po drugie - ?uki s? broni? bardzo szybkostrzeln? (nawet 10 strza?ów na minut?). Ca?a ?awa tatarska (bo tak si? nazywa? szyk przez nich stosowany, przypominaj?cy lekko wygi?ty pó?ksi??yc) mog?a wi?c w krótkim czasie wys?a? na wroga wiele pocisków, które je?li nie razi?y ich samych, to przynajmniej pozbawia?y koni. Jak wi?c z nimi walczono? Generalnie starano si? wykorzysta? si?? ognia, na który Tatarzy byli bardzo wra?liwi. Po drugie starano si? zachowa? szyk zwarty uniemo?liwiaj?cy "szarpanie" (tak przez Tatarów ulubione). Po trzecie nie pozwalano na "obskoczenie" przez jazd? tatarsk? tzn. dbano o szczególnie wra?liwe skrzyd?a i ty?y ugrupowania. W bezpo?redniej walce wr?cz, Tatarzy ust?powali Polakom, którzy mieli lepsz? bro? i lepsze uzbrojenie ochronne, lecz ca?a sztuka polega?a na tym aby doprowadzi? do bezpo?redniego starcia. Tatarzy bowiem cechowali si? niezwyk?? lotno?ci? i podejmowali walk? tylko wtedy kiedy mieli wielokrotn? przewag? liczebn?, lub byli do niej zmuszeni np. obawiaj?c si? utraty zagrabionych ?upów i pojmanego jasyru, z którym nie mogli porusza? si? równie szybko jak bez niego. Jak wi?c w takim ?wietle wygl?da konfrontacja husarii z jazd? tatarsk?? Husaria maj?c wieloletnie do?wiadczenia w walkach z nimi, nabra?a do?? du?ej wprawy w jej zwalczaniu. Jak ju? wcze?niej jednak wspomniano, najwi?ksz? sztuk? by?o zmusi? Tatarów do przyj?cia bitwy. W samym starciu husaria nie u?ywa?a kopii, które w walkach z t? jazd? powodowa?y tylko niepotrzebne obci??enie koni. Starano si? za to u?ywa? broni palnej, któr? ka?dy husarz wozi? w olstrach (pistolety) jak i w wozach taborowych (bro? d?uga np. muszkiety). Dobre konie husarskie pozwala?y tak?e (mimo ich znacznego obci??enia) na prób? po?cigu.

*

Pozostaje jeszcze Turcja. Jazda w tym kraju mia?a ?wietne tradycje kawaleryjskie, u?ywa?a znakomitych koni (bardzo w Polsce cenionych), by?a dobrze wyszkolona w walce indywidualnej, u?ywa?a tak?e uzbrojenia ochronnego (cho? nie ca?a jazda, tylko niektóre formacje). Broni? zaczepn? by? ?uk, szabla, krótka kopia (czy te? raczej lanca), czasem dziryt. W sumie reprezentowa?a wysoki poziom (o niebo wy?szy ni? jazda zachodnioeuropejska; Austria np. do walk z Turkami szczególnie ch?tnie wynajmowa?a jazd? polsk?). Husaria górowa?a nad ni? g?ównie si?? uderzeniow?. D?ugie husarskie kopie pozwala?y na obalenie przeciwnika zanim dosi?gn??a j? jego bro?. Zwarty szyk chor?gwi husarskiej (cho? nie tak zwarty jak przy ataku na piechot?), by? skuteczniejszy od lu?nego ugrupowania nieprzyjaciela, zbroja husarska stanowi?a lepsz? ochron? a indywidualne wyszkolenie husarzy by?o przynajmniej równie wysokie jak je?d?ców tureckich.

Rados?aw Sikora
Strona autorska Rados?awa Sikory
Bibliografia:
Bibliografia: "Husaria" Jerzy Cichowski, Andrzej Szulczy?ski "Bitwa pod Gniewem (22.IX-29.IX-1.X 1626)"
Jerzy Teodorczyk - artyku? zamieszczony w "Studiach i materia?ach do historii wojskowo?ci" t.12 "Nowe pogl?dy na bitw? ze Szwedami pod Gniewem w 1626 r."
Jan Seredyka - artyku? zamieszczony w "Zapiskach historycznych" t.34 zeszyt 2
"Historia piechoty polskiej do roku 1864" Jan Wimmer
"Chanat Krymski" Leszek Podhorodecki
"Obraz dworów europejskich na pocz. XVIIw.", S.Pac "Pami?tniki" J.Ch.Pasek